RSS

O moim twórczym bałaganie (i herbacie) czyli Creative Blog Tour

Nominowana przez Marzenę z bloga Deco-Wena  oraz zobowiązana przez nią do pewnej obietnicy, sumiennie odpowiadam na 4 pytania wędrujące po blogach z Creative Blog Tour.
  Wydawało mi się, że będzie łatwo, takie podsumowanie siebie, jednak zdecydowanie łatwiej przychodzi mi ocenianie twórczości innych, ale pewnie nie tylko ja tak mam.

Marzenie bardzo dziękuję za próbę postawienia mnie do pionu :)

Do dzieła więc…

1. Nad czym obecnie pracuję?

W tym momencie (choć w zasadzie chyba od zawsze) pracuję głównie nad sobą ;)

A z tych prac z widocznymi efektami, to np. nad ślubną oprawą. Tworzą mi się kartki ślubne i pudełka, za chwilę butelki ubiorą się w papierowe ubranka… dobrze się dzieje.

zaproszenia i pudełko (3) zaproszenia i pudełko (7)

Powyżej część tego, co już oddane.

Niedawno pracowałam nad dekupażową konkursową ozdobą do dziecięcego pokoju.

DSC_0416 DSC_0404

W mojej pracowni tak ogólnie dzieje się różnie, czasem spływa farbą, czasem sypnie koralikami, czasem tonie w ścinkach papieru… ostatnio główne miejsce zajmuje właśnie papier.

DSC_0619 DSC_0617

2. Czym moja praca różni się od innych (w tej branży) ?

Nie wiem czym się różni, ale wiem na co kładę nacisk tworząc. Głównie na niepowtarzalność i dokładność, co zabiera mi bardzo dużo czasu. Koleżanki pytają „po co Ci to? Kopiuj swoje pomysły, zaoszczędzisz kilka godzin.” Nie potrafię. Czasem robię rzeczy podobne, ale nigdy takie same. Tak już mam, że wszystkim swoim pasjom oddaję część siebie, więc każda kolejna praca wymaga długiego skupienia, często wielogodzinnego. Ja nie narzekam… lubię to.

Aaaa, zapomniałabym, czasem mam skłonności do przeładowania w pracach, chociaż u innych wysoko cenię prostotę.

3. Dlaczego piszę bloga o tym co robię i tworzę?

Z tym pisaniem, to nie jest tak do końca prosta sprawa… jestem wyjątkowo niestała w mocnych postanowieniach poprawy. Wiele razy zapowiadałam, że się wezmę za siebie, ale co ja na to poradzę, że mam taką słabą silną wolę. Postanowiłam jednak, mobilizowana przez koleżanki, przestrzegać umowy „MINIMUM jeden post na dwa tygodnie”.

Bloga stworzyłam, kiedy potrzebowałam wyjść ze swoją twórczością poza ramy swojej pracowni (wtedy to był zaledwie kawałek stołu ma maleńkim pokoju). Czułam, zresztą nadal czuję potrzebę sprawdzenia siebie, zmierzenia się z opiniami innych, także tymi, które mogłyby wytknąć co nieco. Blog stał się nieoczekiwanie miejscem przechowywania unikalnych już zdjęć niektórych moich prac…reszta zniknęła wraz z całą zawartością dysku komputera.

4. Jak odbywa się mój proces tworzenia?

Na początku jest chaos… i w zasadzie trwam w nim do końca.

Tak… wiele osób już to pisało, nie jestem w tym odosobniona. Ale taka właśnie jest prawda.

Pomysły najczęściej przychodzą w ostatniej chwili, czasem rodzą się bólach, czasem zupełnie niespodziewanie spływa na mnie nadmiar weny, której nijak jednym umysłem ogarnąć się nie da. Zasadniczo każdy proces twórczy trwa dokładnie tyle czasu, ile trzeba. Najczęściej jednak na ostatnią chwilę, bo wtedy doznaję olśnienia :) Prawie nigdy nie mam planu, a jak już go mam, to potrafię zmodyfikować tak, żeby lekko się z niego wywinąć. Tworzę tak jak żyję – tu i teraz. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Taka jestem… łapię za nożyczki, za pędzel i działam.

Gdybym jednak chciała napisać o mojej ekstremalnej pracy twórczej nad, dajmy na to, kartką okolicznościową, wyglądałoby to mniej więcej tak:

   Wieczór, godzina powiedzmy 21.30, za mną „Barwy szczęścia” i „M jak miłość”, w oddali słychać wycie tuningowanego auta tudzież komentatora piłkarskiego z x-box’a w pokoju chłopaków. Ja tymczasem z kubkiem herbaty zasiadam w pracowni.
   Myślę… (ten proces musi trwać… czasem myślenie trwa jedną herbatkę, czasem nawet 5, a niejednokrotnie kilka dni, ale to nie ważne, bo myślę). Niczego jednak konkretnego nie wymyśliłam, więc wyciągam papiery… stosy papierów. I grzebię i przekładam… Palce mi marzną, więc idę zaparzyć gorącej herbaty.
  Mam teraz niezły bajzel na blacie, ale wetknę gdzieś kubek i jeszcze gilotynę, żeby przyciąć sobie bazę, bo może wtedy coś mnie olśni. Po „x” czasie coś błyska, ale słabym światłem, więc idę po kolejną herbatę. Sączę powoli gorącą…
Widać już dno w kubku, i nagle mam objawienie, aż mnie ściska w podbrzuszu… nie usiedzę dłużej, muszę do toalety. Wracam uwolniona od natrętnych fizjologicznych myśli, ile to można płynu zmieścić w sobie. Lżejsza o hektolitry i po kolejnych twórczych przemyśleniach wracam do pracy. Mam już bazę i chyba też nawet wiem, który papier wykorzystać. Ze stosów wybieram więc kilka różnych, na wypadek, gdybym jednak zmieniła zdanie. Resztę oburącz przepycham gdziekolwiek. Tu niestety sam papier nie pomoże, wyciągam więc kręcioła (taka czuła ksywka BS’a) i wykrojniki. Brzęczące blaszki kuszą. Wszystkie chciałoby się użyć, ale przecież co za dużo to niezdrowo, więc wybieram kilka. Reszta, razem z pudełkiem, ląduje na stosie papierów. Ale jestem genialna… mam bazę, papier, wykrojniki i nawet jakiś plan. Jest GIT!
  W tym momencie zazwyczaj sięgam po nożyczki, ale czasem schodzi ze mnie powietrze i zaczynam ziewać. To znak, że przyszła pora na kolejną herbatę, jeśli zamierzam skończyć coś, czego jeszcze nie zaczęłam. Na zegarze prawie północ, trzeba koniecznie wziąć się do pracy. Łapię więc za nożyce, papiery, kręcioła, kleje, taśmy, wygrzebuję dziesiątki dodatków i spycham niepotrzebne pod stos papierów. Śmieci lądują tradycyjnie na podłodze. Tu następuje (właściwy) szaleńczy proces, przerywany niejednokrotnie słowami typu „k%^&a”, „p#$%^&*ę, nie robię”. Coś leci z rąk, coś się sklei niepotrzebnie, coś się rozedrze… takie życie.
   Nie, no muszę się napić herbaty, bo nie wytrzymam. Idę zaparzyć, powtarzając sobie po raz enty, że powinnam kupić drugi czajnik i postawić go w pracowni, wraz z zapasem herbat wszelakich, wtedy zaoszczędzę czas. Wracam z nowymi siłami i kończę, co zaczęłam. Mamy to! Gotowe, ale może by tak jeszcze coś poprawić? Nie teraz, rano. Jednak teraz, w końcu przestało mi się chcieć spać. Patrzę na zegarek – druga. Nie, teraz z pewnością nie usnę nawet na siłę. Podziałam jeszcze chwilkę…
Kartka gotowa. Format 14x14cm. Trochę papierów, trochę kleju, parę pierdułek. Absolutnie niemożliwe, że trwało to tyle czasu. A jaki nieład wokół… to się nie dzieje na prawdę. Ale kartka piękna…
  Jest 3.00… zmęczona oddalam się do łóżka. Boże, dziękuję Ci za kolejny pełen wrażeń dzień.
 

I jeśli myślicie, że to koniec, to jesteście w błędzie.

   „bi bip, bi bip”… 6.00. Pobudka!!! Otwieram leniwie oczy, a one mimowolnie kierują się w stronę pracowni, żeby świeżym spojrzeniem ocenić dzieło nocy. A co widzę? Matko jedyna!!! Kto mi taki syf zrobił. Ratunku!… i idę (zła na siebie i z perspektywą długiego sprzątania) szykować młodzianom kanapki do szkoły, a przede wszystkim napić się wreszcie dobrej herbaty.
 

I tym sposobem gołym okiem widać, że w moim życiu twórczym i nie tylko, wielkie znaczenie ma herbata ;-)

Tyle o sobie. Rozpisałam się nieprzyzwoicie długo.

Tymczasem przyszła pora na kolejne nominacje (będzie krótko):

  1. Ewa, mój hajduczek  maleńki – osoba o talencie odwrotnie proporcjonalnym do wzrostu, która pomimo okularów ma szerokie spojrzenia na świat, której wielka radość życia daje siłę w zmaganiu się z codziennymi trudnościami i która ma jakieś układy z krasnalami ;-)

  2. Ania z pędzlem w złotych włosach, kobieta wielu talentów, obecnie usilnie dłubiąca w oczkach ;-), niekwestionowana Królowa złota i patyny, która zaprasza wszystkich do swego świata  :)

 
5 komentarzy

Posted by w dniu 20 Październik 2014 w Uncategorized

 

Tagi:

Minęło sporo czasu…

… ale wracam po raz kolejny z postanowieniem poprawy. Cóż, będzie co będzie…

Wczoraj przepadłam z kretesem próbując dotrzymać kroku Ani Hababickiej czyli Enczy , która prowadziła pokaz  w ScrapButik TV . To było moje pierwsze starcie w takiej formie. Jak ja to lubię :)

I tak, w całkiem niezłym czasie i w wyjątkowym bezbałaganiu powstała ramka – parawanik w ciepłych kolorach papierów z kolekcji Mała czarna Studio75.pl: 04 , 06 , 08 .
Miałam też okazję wykorzystać ostatnio nabyty wykrojnik listkowy Die-namics Royal Leaves
Wykorzystałam też rameczkę z masy plastycznej Martha Stewart Crafts, która została mi po warsztatach w Lublinie.
Nie mogę się już doczekać kolejnych pokazów. A za ten bardzo dziękuję :)

Dwa pierwsze zdjęcia jeszcze na stanowisku pracy…

Warsztaty z Anią  (2) Warsztaty z Anią  (1)

A te już dzisiejsze…

Warsztatowy parawanik  (1) odbarwiony Warsztatowy parawanik  (3) Warsztatowy parawanik  (5) Warsztatowy parawanik  (8)

 
9 komentarzy

Posted by w dniu 16 Marzec 2014 w Uncategorized

 

Tagi: ,

A’la Tildowy Niebieski…

…anioł. Jakiś czas temu projekt takich i podobnych aniołów wysłałam na konkurs organizowany przez craftstudio.pl . Nie udało się wygrać, więc projekty nie zostały wdrożone do produkcji. Jednak zainteresowanie aniołami było, więc latem tego roku wycięłam kilka pierwszych formatek na prezent dla koleżanek. Miały być przedmiotem do zdobienia na mini spotkaniu dekupażowym. W sumie tylko ja skończyłam go wtedy „ubierać”.

Tak wyszedł :)

1 Anioł Tilda Hogis (5)1 Anioł Tilda Hogis (9) 1 Anioł Tilda Hogis (15)

Dziś zainteresowanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Takich ani podobnych formatek aniołów nie spotkałam nigdzie w sieci i poza nią. Wycinam je ręcznie, każdego z osobna stąd ich niepowtarzalność i indywidualny charakter.

Dlatego, chroniąc własne autorskie projekty formatek tego anioła i kilku innych, które niebawem pokażę, już dziś zastrzegam sobie prawo do ich kopiowania i produkcji w celu zarobkowym, w myśl ustawy o prawie autorskim z dnia 4 lutego 1994 roku.  

Formatki aniołów i nie tylko będzie można nabyć wkrótce, o czym poinformuję na blogu :)

Jak odbieracie mojego anioła? Podoba się, nie podoba? Proszę o komentarze. Piszcie też o swoich potrzebach w kwestii innych formatek, które chcielibyście ozdabiać. Może będę w stanie spełnić Wasze oczekiwania :)

Pozdrawiam, hogis

 

 
5 komentarzy

Posted by w dniu 27 Wrzesień 2013 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Na szybko- małe biżuty…

… choć w zasadzie nie takie małe. Całkiem spore pierścienie wyszły.

Zainspirowana pracami znalezionymi w sieci, postanowiłam zainstalować gdzieś koraliki, które zazwyczaj zostają po poprzednich robótkach w niewielkiej ilości. No przecież wyrzucić je, to byłby grzech. Tu znalazły zastosowanie. Kurs na podobne można znaleźć na blogu  http://maniakoralikowa.blog.pl/category/pierscionki/ .

Pierścionek peyote 1 (1) Pierścionek peyote 1 (2) Pierścionek peyote 1 (4) Pierścionek peyote 1 (5) Pierścionek peyote 2 (1) Pierścionek peyote 2 (2) Pierścionek peyote 2 (3) Pierścionek peyote 2 (7)

 
1 komentarz

Posted by w dniu 11 Wrzesień 2013 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Zapomniałam o jednym…

Został mi jeszcze exploding box rocznicowy, którego nie pokazałam, bo zapodziałam zdjęcia. Dziś znalazłam, więc zanim znów zapomnę gdzie są, wstawię je tutaj.

Pudełko, pierwsze z moich takich kolorowych, ale gdy zobaczyłam ten motyw kwiatowy, to od razu chciałam go wykorzystać. No i projekt na ławeczkę… ten tłukł mi się po głowie od dłuższego czasu. Nie bardzo wiedziałam do czego wykorzystać. W rocznicowym kwiecistym pudełku na ławeczce siedzą dwa serca, złączone obrączkami. A miłość niech kwitnie kolejne 25 lat i więcej…

Więcej zdjęć w galerii

ExplodingBox25RocznicaŚlubu (1) ExplodingBox25RocznicaŚlubu (2) ExplodingBox25RocznicaŚlubu (9) ExplodingBox25RocznicaŚlubu (4)

 
5 komentarzy

Posted by w dniu 8 Sierpień 2013 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Dzisiaj papierowo…

… lecz nie będzie nic, co wpasowałoby się tematycznie w wyzwania, które wakacyjnie podejmuję. Trafiła się okazja, by dać upust fantazji z okazji chrztu. Trzy pokolenia zamówiły podarunki dla czwartego :) Specjalnych warunków nie było, więc skoro wszystkie trzy „kartki” miały być dla jednego dzieciątka, postanowiłam utrzymać je w podobnej stylistyce. Ten sam papier, podobne dodatki (w tym papierowe róże zrobione własnopalczyście z papieru, który użyłam do kartek).

Zacznę więc od prezentu prababci. Zrobiłam dużą kartkę w kształcie szatki chrzcielnej. Na zewnątrz układa się w fałdę, dając efekt przestrzenności, wewnątrz życzenia i kieszonka na wkład własny prababci :)

szatka chrzest (1)szatka chrzest (4)

Więcej zdjęć szatki od prababci tutaj.

Babcia Antosia zamówiła rozkładane pudełko. W środku umieściłam niespodziankę w postaci wózka retro. Zawsze mi się taki marzył i co… troje dzieci i za każdym razem nowoczesny i wielofunkcyjny wóz z „dzieckich” sklepów. Ale tu mogłam sobie wreszcie poszaleć i wózek własnopalczyście wyrysowałam, wycięłam i zmontowałam. Niesamowicie fajnie się przy tym bawiłam.

W pudełku brak kieszonek na wkład finansowy (takowe zazwyczaj znajdują się w takich pudełkach), ale w zamian przymocowałam tasiemki, którymi można związać zrolowane „papierkowe” ;) Poniżej kilka zdjęć, a więcej można znaleźć w galerii tzn. tutaj

exploding box chrzest (1) exploding box chrzest (5) exploding box chrzest (6)

A na koniec prezencik od Matki Chrzestnej. Miałam coś wymyślić, to wymyśliłam… Natknęłam się kiedyś w sieci na technicznie podobne pudełko. Trochę przerobiłam projekt, dopracowałam po swojemu. Na marginesie dodam, że w ogóle moje pudełka i kartki mają to do siebie, że są grubsze i cięższe od większości tego typu prac, ponieważ bazuję na tekturze introligatorskiej, którą „ubieram” w papier. Owszem, wymaga to większego nakładu pracy, ale satysfakcja z efektu wizualnie i namacalnie większa.

Wracając do pudełka… zyskało formę komódki z szufladką. Na wierzchu kartka, którą można rozłożyć, w środku kartki życzenia. Najbardziej jednak istotną częścią pudełka jest szufladka. Gałeczkę ma z koralika przywiązanego błękitną tasiemką. Umieściłam w niej parę niebieskich bucików według czyjegoś tutoriala popełnionych, niestety nie pamiętam gdzie się na takie natknęłam (uzupełnię wpis jak tylko znajdę). Wymyśliłam sobie natomiast, bo do nich włożyć należyty (do zdjęć wkład pożyczyłam sobie z własnego portfela) ;) Tutaj można zobaczyć więcej zdjęć, a poniżej trzy wybrane :)

komódka chrzest (1) komódka chrzest (5) komódka chrzest (6)

 
4 komentarzy

Posted by w dniu 5 Sierpień 2013 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Tym razem sutasz…

i kolejne wyzwanie Lift Summer Crafts .

baner

Miałam się już poddać, ale coś mnie naszło nagle. Usiadłam, wysypałam koraliki złapałam parę sznurków, kilka godzin pracy i gotowe. Zdążyłam na ostatnią chwilę…

Bransoletka według schematu Eweliny

soutachemap

Wyszła tak jak planowałam, ale czy oddaje temat i czy się spodoba?

Mnie się podoba i będę nosić, bo lubię motyle :)

Zdjęć sporo, bo jak zwykle nie potrafię się zdecydować, które lepsze.

wyzwanie sutasz (4) wyzwanie sutasz (5) wyzwanie sutasz (6) wyzwanie sutasz (7) wyzwanie sutasz (8) wyzwanie sutasz (9) wyzwanie sutasz (10) wyzwanie sutasz (1) wyzwanie sutasz (3) wyzwanie sutasz (2)

 
4 komentarzy

Posted by w dniu 1 Sierpień 2013 w Uncategorized

 

Tagi: ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.