RSS

Archiwa tagu: spotkania

To już tydzień minął…

Tak, cały tydzień minął od mini zlotu na południu. Jak ja lubię takie ucieczki w swoje przyjemności, spotkania z osobami, które tak jak ja wyrywają się od czasu do czasu z wirtualnego świata forum, by razem i w miłej atmosferze bawić się sztuką.

Tym razem była to Pszczyna. Na oko fajne miasteczko. Piszę „na oko” bo właściwie poznałam je tylko rzucając okiem tu i tam, przejeżdżając między kamieniczkami z prędkością światła (musiałyśmy zdążyć do sklepu papierniczego tuż przed zamknięciem). Udało mi się jednak wstąpić na chwilę na dziedziniec zamkowy, pogłaskać lwa i zamienić dwa słowa z Daisy.

Pszczyńskie szaleństwa - wycieczka do centrum (1) Pszczyńskie szaleństwa - wycieczka do centrum (2) Pszczyńskie szaleństwa - wycieczka do centrum (3) Pszczyńskie szaleństwa - wycieczka do centrum (4) Pszczyńskie szaleństwa - z wizytą u Daisy (4)

Przy okazji porwałam liść platanu, który naturalnie bardzo się prosił o porwanie.

Pszczyńskie szaleństwa - łupy z wyprawy (1)

Gospodyni spotkania Grażynka – Gagawi oddała nam do twórczej dyspozycji cały wielki pokój, co zresztą dobrze wykorzystałyśmy. Skutkiem czego wszelkie przywiezione dobro rozsiało się niczym perz po podłodze. Tu i ówdzie ktoś zasiadał grzebiąc namiętnie w pudełkach, pojemnikach, koszykach…

Pszczyńskie szaleństwa - eksploracja serwetkowych zbiorów

Dobrze, że Pan Mąż Grażynki ewakuował się na czas tego spotkania, bo znając życie nie byłby w stanie przeżyć wszechogarniającego szaleństwa. Zresztą jego wzrok utkwiony w ilość bagaży przywleczonych przez wszystkie „artystki” zdradzał narastający niepokój. Cóż, zdjęcia artystycznego nieładu nie będzie – nie będziemy się kompromitować 😉

Ale żeby nie było tak, że tylko bałagan i nic poza tym… było twórczo, a nawet bomb(k)owo. Jolasia i Ewa ujeżdżały kręcioły z obłędem w oczach (swoją drogą mają zdrowie), reszta szła w klimaty świąteczne tudzież zimowe tudzież w misie. Olcia cichaczem składała zaproszenia.

Pszczyńskie szaleństwa - przy stole jak zwykle się dzieje zlot sobota3

Zapomniałam napisać kto się wziął i zjechał:  Gagawi – wiadomo gospodyni, która wspaniale nas ugościła (na jej muślinowe kluski śląskie, pieczeń wołową i pasztet Mamusi pojechałabym w ciemno), a także (alfabetycznie) Ewa61, Jolasia, Marzena, Olcia i Whisky1972, no i ja rzecz jasna. Duchem, choć w zasadzie zmaterializowanym była z nami Kejti w postaci nalewki kawowej.

kejti u gagawi ))

Towarzystwa dotrzymywała papuga o imieniu nadal mi nie do końca znanym, bo Ewa ciągle je myliła. Mniejsza o to… z papugiem (bo to facet) nie dogadałam się, chociaż pociągał ze mną z jednego kieliszka. Patrzył tylko na mnie wzrokiem z podtekstem „odejdź!”.

Pszczyńskie szaleństwa - i tak cię nie lubię, hogis ;) (1) Pszczyńskie szaleństwa - i tak cię nie lubię, hogis ;) (2) Pszczyńskie szaleństwa - i tak cię nie lubię, hogis ;) (3)

To było niezwykle inspirujące i twórcze spotkanie. Jak nigdy owocnie spędziłam te dwa dni, właściwie to jeden dzień i dwa wieczory.

Oto dzieła wiekopomne z Pszczyny rodem:

– szal na rękach dziergany

Pszczyńskie szaleństwa - przegląd hogisowych dzieł (7) Pszczyńskie szaleństwa - przegląd hogisowych dzieł (8)

– bombki Pszczyńskie szaleństwa - przegląd hogisowych dzieł (1) Pszczyńskie szaleństwa - przegląd hogisowych dzieł (2) Pszczyńskie szaleństwa - przegląd hogisowych dzieł (3) Pszczyńskie szaleństwa - przegląd hogisowych dzieł (4)

– pudełko z ramką  Pszczyńskie szaleństwa - przegląd hogisowych dzieł (6)

Fajne to było spotkanie 🙂

I to na razie musi Wam wystarczyć… ziewam przeraźliwie i zimno mi jakoś tak. Najwyższy już czas oddalić się w poduchy. Pa!

 
8 komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 Listopad 2014 w Uncategorized

 

Tagi: